|
Przez kilka ostatnich lat Festiwal Pierogów kojarzył mi się z niezbyt dobrą pogodą, tym razem było inaczej. Piękna, słoneczna pogoda przez wszystkie trzy dni festiwalu.

Przez trzy dni 13 krakowskich restauracji serwowało swoje pierogi walcząc o przechodnie nagrody. - statuetkę Kazimierza Wielkiego ( nagrodę przyznawaną przez publiczność poprzez głosowanie na specjalnych kartach) - statuetkę św. Jacka z Pierogami przyznawaną przez profesjonalne jury.
Trudno opisać zakres serwowanych pierogów, ponieważ poszczególne restauracje serwowały więcej, niż rok temu, ich rodzajów (a przynajmniej odniosłem takie wrażenie)
Oczywiście nie byliśmy w stanie skosztować wszystkich specjałów. Wyroby prezentowane przez „Królestwo Pierożka” oraz „Restaurację Galicyjską” szczególnie zachwyciły podniebienia redaktorów Pychotki. Z pewnością można także polecić smażone pierogi z restauracji „Any Time”, choć tutaj nasze gusta zostały podporządkowane dwóm obozom, tradycjonalistów (wygląd był wielce apetyczny – to jednak smażone pierogi to nie to…) i pasjonatów nowych smaków.

Wracając do ubiegłorocznego zwycięzcy, czyli restauracji „Królestwo Pierożka” (nazwa zobowiązuje) to muszę przyznać, iż do tej pory nie zawiodłem się pierogami od nich – a mówię tu już o kilku odwiedzonych festiwalach.

Spór w naszych szeregach zaistniał po konsumpcji…
Jednak po odstaniu w kilku kolejkach i napełnieniu brzuszków, nie było już dalszej możliwości eksploracji kulinarnej na Małym Rynku, a ulubionych pierogów z bobem nie znalazłem.

Mały rynek odwiedzany był dość tłumnie, do czego zapewne przyczyniła się piękna pogoda i dobra muzyka. W tłumie dało się zauważyć liczne grupy turystów z całego świata, czy im również smakowały nasze specjały?
Pychotka.pl po raz kolejny była patronem medialnym festiwalu, jednak tym razem nasza obecność była raczej niezauważalna. Niestety nie byliśmy w jury… cóż nowy organizator (Urząd Miejski) – nowe zasady.
|